Rajan Bor

Full Stack Software Engineer

thinking

Jak przyzwyczajenie wpływa na postrzeganie rzeczywistości? Habituacja.

O tym jak przyzwyczajenie filtruje rzeczywistość — i dlaczego nie zauważamy, że przestaliśmy zauważać.

Jak przyzwyczajenie wpływa na postrzeganie rzeczywistości? Habituacja.

Przestałem widzieć własne życie. Dosłownie.

Trzy lata temu założyłem firmę. Wyobraź sobie, że robisz to samo — pierwsze miesiące są intensywne, każda decyzja jest świadoma, każdy tydzień przynosi coś nowego. A potem wchodzisz w rytm. Masz procesy, schematy, rutyny. Każdy dzień wygląda mniej więcej jak poprzedni.

Minęły trzy lata i ktoś pyta: co przez ten czas zrobiłeś? Stoisz przez chwilę z pustą miną. Wiesz, że robiłeś coś. Codziennie. Ale nie potrafisz tego uchwycić, bo wszystko zlało się w jedną wielką, bliżej niezidentyfikowaną masę czasu.

Zacząłem się zastanawiać: czy to problem z pamięcią? Z produktywnością? A może z czymś głębszym, z tym, jak w ogóle postrzegamy to, co się wokół nas dzieje?

Ten tekst jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Trochę psychologii, trochę neuronauki. Starałem się pisać tak, żeby rozumiała to zarówno moja babcia, jak i ktoś po studiach. Bo sama nauka bez kontekstu jest równie pomocna co instrukcja obsługi pralki po japońsku.


Co tak naprawdę robi mózg z tym, co znane

Wyobraź sobie, że wprowadzasz się do nowego mieszkania. Pierwsze dni są intensywne. Dosłownie wszystko istnieje. Zauważasz kolor ścian, skrzypienie konkretnej deski przy wejściu do kuchni, specyficzny zapach klatki schodowej, który nie wiadomo co przypomina, ale jest. Słyszysz odgłosy sąsiadów, szum rur w ścianach, dźwięki ulicy. Mózg pracuje na wysokich obrotach, bo wszystko jest nowe i wszystko może być ważne.

Po miesiącu? Klatka nie pachnie niczym. Deska nie skrzypi. Ulica? Jaka ulica.

Mózg zakatalogował to środowisko jako znane i przestał je aktywnie przetwarzać. Zamiast odczytywać rzeczywistość na bieżąco, korzysta z zapisanego modelu, czegoś w rodzaju: „wiem jak to wygląda, nie trzeba sprawdzać". To właśnie jest habituacja, czyli stopniowe wygaszanie reakcji na bodźce, które powtarzają się bez żadnych nowych konsekwencji. Mózg uczy się: ten sygnał był tu wcześniej, nic się nie stało, można go pominąć.

Żeby to mogła zrozumieć każda babcia na świecie — wyobraź sobie zegar na ścianie, który tyka. Pierwszego dnia słyszysz każde tknięcie. Po tygodniu nie słyszysz już nic. Zegar nie przestał tykać. Twój mózg przestał go słuchać, bo stwierdził, że to szum tła bez znaczenia. Habituacja działa dokładnie tak samo, tylko na wszystko naraz i przez całe życie.

Co w tym zjawisku uderza najbardziej — jest ono tak głęboko zakorzenione w biologii, że obserwujemy je dosłownie wszędzie. Zaobserwowano je nawet u Mimosa pudica, rośliny, która składa liście po dotknięciu. Przy wielokrotnym stymulowaniu przestaje reagować, jakby nauczyła się, że ten bodziec nie zagraża. Podobnie foki przybrzeżne — przestają reagować na głosy lokalnych orek żywiących się rybami, ale natychmiast wyczulają się na głosy orek polujących na ssaki. Potrafią odróżnić zagrożenie od szumu tła i habituować się selektywnie.1

Krzywa habituacji — reakcja mózgu wygasa przy powtarzanym bodźcu, skacze przy nowym

Wykres 1. Krzywa habituacji: siła reakcji maleje z każdym powtórzeniem bodźca. Gdy pojawia się nowy bodziec, reakcja wraca — to dyshabituacja.

Brzmi pożytecznie, prawda? I jest. Gdyby mózg reagował z pełną intensywnością na każdy powtarzający się sygnał: każdy oddech, każde mrugnięcie, każde uderzenie serca, każdy znajomy dźwięk — byłby przeciążony w ciągu kilku minut. Habituacja odsiewa szum, żebyś mógł skupiać uwagę na tym, co naprawdę nowe.

Problem pojawia się wtedy, gdy ten filtr zaczyna odcinać rzeczy, których byś nie chciał tracić.


Twój mózg nie odbiera świata. On go zakłada.

Żeby zrozumieć, dlaczego habituacja działa tak głęboko, warto wiedzieć jedną rzecz o tym, jak mózg przetwarza to, co widzisz i słyszysz.

Klasyczne wyobrażenie jest takie: patrzysz, widzisz, przetwarzasz. Oko jak kamera, mózg jak ekran wyświetlający obraz na żywo. Dane wchodzą, ty je odczytujesz.

Współczesna neuronauka mówi jednak coś zupełnie innego.

Jest teoria zwana predictive coding — kodowaniem predykcyjnym. Sformalizował ją matematycznie Karl Friston z University College London,2 choć korzenie sięgają dziewiętnastowiecznego Hermanna von Helmholtza i jego koncepcji „nieświadomego wnioskowania". Idea jest taka: mózg nie czeka pasywnie na dane zmysłowe. On przewiduje, co zaraz zobaczy, usłyszy, poczuje. Robi to na podstawie wszystkiego, czego nauczył się wcześniej. Sygnały ze zmysłów służą głównie do korygowania tych przewidywań, a budowanie percepcji od zera zdarza się znacznie rzadziej, niż mogłoby się wydawać.

Pomyśl o tym jak o autocomplete w telefonie, tylko działającym dla całej rzeczywistości jednocześnie. Mózg nieustannie generuje szkic tego, co powinno być — i porównuje go z tym, co faktycznie dociera z zewnątrz. Kiedy sygnał zgadza się z przewidywaniem, mózg go w dużej mierze ignoruje, bo nic nowego. Kiedy się nie zgadza, pojawia się błąd predykcji, wewnętrzny sygnał: hej, coś tu nie gra, zwróć uwagę.3

Friston ujął to tak:

„Mózg to maszyna wnioskowania. Organ statystyczny. Gdy się myli, myli się w sposób, w jaki myli się statystyk — przykładając zbyt dużo lub zbyt mało wagi do predykcji albo do błędów predykcji."

Anil Seth, neuronaukowiec z Uniwersytetu Sussex, idzie jeszcze dalej i opisuje percepcję jako „kontrolowaną halucynację",4 czyli model wygenerowany przez mózg, który zgadza się z sygnałem ze zmysłów na tyle, żeby być spójny. To, co widzisz, to wewnętrzna projekcja, a zmysły tylko ją na bieżąco korygują. Stabilna halucynacja, z którą wszyscy się zgadzamy, bo wszyscy mamy podobne dane wejściowe.

Schemat predictive coding — klasyczny bottom-up vs pętla predykcja/korekta

Wykres 2. Klasyczny model percepcji (dane idą z dołu do góry) vs predictive coding (mózg generuje przewidywanie, zmysły je tylko korygują).

Połącz to z habituacją. Im bardziej coś znasz, tym pewniejsze staje się przewidywanie mózgu dla tego bodźca. Im pewniejsze przewidywanie, tym mniej zasobów przeznaczanych na jego weryfikację. Twoja droga do pracy, twoje biuro, twarze bliskich. Mózg przestał je aktywnie odczytywać. Korzysta z modelu zapisanego tygodnie albo miesiące temu.

Potwierdzają to badania z obrazowania fMRI: gdy bodziec jest powtarzany, sygnał BOLD (miara aktywności metabolicznej neuronów) w odpowiednich obszarach kory mózgowej dosłownie maleje. Mózg angażuje mniej zasobów przy znajomych bodźcach, bo stwierdził, że już wie, co tam jest.5

Efektywność zawsze ma swoją cenę. Tutaj ceną jest to, że przestajemy aktywnie odczytywać właśnie te rzeczy, które znamy najlepiej.


Jak to wygląda, zanim się nad tym zastanowisz

Kilka sytuacji, które pewnie rozpoznasz.

Zapach własnego mieszkania. Goście wchodzą i mówią „ładnie tu pachnie" albo, w mniej komfortowym wariancie, „czuć u ciebie kota". Ty nie czujesz nic. Mózg dawno temu zaklasyfikował ten zapach jako tło i przestał go raportować do świadomości. Nie jesteś w stanie obiektywnie ocenić zapachu własnego domu — odgrodziłeś się od niego percepcyjnie.

Rozmowy z bliskimi. Jest taki rodzaj rozmowy, który bardzo dobrze znamy: ktoś mówi, odpowiadamy we właściwym momencie, kiwamy głową. A po chwili zdajemy sobie sprawę, że nie wiemy, o czym właściwie była mowa. Mózg stwierdził: znam ten głos, znam ten temat, znam rytm tej rozmowy. Przełączył się na autopilota. Przewidywanie zastąpiło słuchanie.

Własna twarz w lustrze. Spróbuj naprawdę popatrzeć na swoją twarz następnym razem, zamiast tylko spojrzeć. Większość ludzi przez lata nie zauważa subtelnych zmian we własnym wyglądzie — mózg ma silny, dawno utrwalony model tego, jak wyglądasz, i nowe dane sensoryczne są przez ten model nadpisywane. Stąd między innymi zdziwienie, kiedy widzimy siebie na zdjęciu zrobionym przez kogoś innego.

Rutynowe zadania zawodowe. Kiedy robisz coś podobnego od lat, łatwo wpaść w tryb, w którym to robisz, nie angażując faktycznie uwagi. Mózg ma gotowy schemat i wykonuje go z minimalnym zaangażowaniem. Czasem to jest dobre. Szybkość, automatyczność. Ale czasem znaczy, że nie zauważasz ani błędów, ani możliwości zrobienia czegoś lepiej. Po co sprawdzać, skoro wiadomo jak jest?

To wszystko ten sam mechanizm. Mózg korzysta z modelu zamiast z aktualnych danych. Działa do momentu, kiedy model przestaje się zgadzać z rzeczywistością. Wtedy pojawia się błąd predykcji i odzyskujesz uwagę. Kłopot w tym, że przy silnej habituacji ta niezgodność musi być naprawdę duża, żeby w ogóle dotarła do świadomości.


Co mówią dane

Habituacja działa nie tylko zmysłowo — przekłada się bezpośrednio na zachowanie. W eksperymencie opisanym w Scientific Reports badacze sprawdzali, czy sam widok jedzenia może wywołać habituację. Uczestnicy oglądający wielokrotne powtórzenia nagrania osoby jedzącej przekąskę zjedli potem znacząco mniej tej przekąski niż ci, którzy widzieli nagranie tylko kilka razy. Mózg potraktował wielokrotny widok jedzenia jak powtarzający się bodziec i odpiął od niego intensywność reakcji. Przyzwyczajenie zmieniło nie tylko to, jak postrzegamy. Zmieniło też to, jak działamy.6

Warto też wiedzieć, że habituacja jest zaburzona w autyzmie, ADHD i schizofrenii. Właśnie przez to widać, jak bardzo jest nam potrzebna. U osób z tymi schorzeniami filtr habituacyjny działa inaczej: objawia się to nadwrażliwością sensoryczną, czyli trudnością z odfiltrowaniem tła, albo odwrotnie, trudnością z wykrywaniem zmian. Kiedy ten mechanizm zawodzi, rzeczywistość staje się albo przytłaczająca, albo chaotyczna. Zdolność do habituowania się jest warunkiem koniecznym normalnego funkcjonowania.7

Najbardziej zaskakujące jest to, że mózg blokuje przewidywalne bodźce już na najwcześniejszych etapach przetwarzania wzrokowego — zanim dane sensoryczne w ogóle dotrą do wyższych obszarów kory. Kiedy coś jest dla ciebie przewidywalne, aktywność neuronalna w pierwszorzędowej korze wzrokowej dosłownie spada. Mózg wysyła sygnał hamujący już na wejściu. Bo po co przetwarzać coś, co „już wiadomo".8

Sygnał BOLD — aktywność mózgu przy znajomym vs nowym bodźcu

Wykres 3. Aktywność neuronalna (sygnał BOLD z fMRI) jest znacząco niższa przy znajomym bodźcu. Mózg dosłownie mniej pracuje — nie dlatego że jest zmęczony, ale dlatego że „wie".


Gdzie to naprawdę boli

Habituacja jako mechanizm to jedno. Ale jest kilka obszarów życia, gdzie jej skutki są wyjątkowo konkretne.

Relacje. Kiedy długo znasz kogoś bliskiego, mózg buduje coraz stabilniejszy model tej osoby — jak mówi, jak reaguje, czego chce. I stopniowo zaczyna używać tego modelu zamiast rzeczywiście słuchać i patrzeć. Rozmawiasz z wyobrażeniem kogoś, a nie z tą osobą na żywo. Ludzie się zmieniają, czasem subtelnie, czasem radykalnie, a ty tego nie widzisz, bo twój model wygładza różnicę między tym, czego oczekujesz, a tym, co faktycznie jest. To trochę przykre, jak się nad tym zatrzymać.

Obraz siebie. Jeśli od lat myślisz o sobie w określony sposób, ta narracja staje się przewidywaniem tak silnym, że nowe doświadczenia: sukcesy, zmiany, dowody na coś innego — są przez nią filtrowane albo minimalizowane. Znasz to uczucie, kiedy ktoś powie ci coś pozytywnego o twojej pracy, a ty od razu szukasz „ale"? Mózg chroni swój stary model.

Emocje też działają jak filtry przewidywań. Badania pokazują, że stany emocjonalne dosłownie zmieniają to, co postrzegamy. Dosłownie, nie metaforycznie. Osoba w stanie lęku interpretuje neutralne twarze jako wrogie, bo jej mózg generuje przewidywanie zagrożenia i przepuszcza przez nie dane sensoryczne. Przewidywanie wyprzedza dane. Podobnie z depresją: część badaczy z nurtu predictive coding sugeruje, że to stan, w którym mózg zbyt mocno trzyma się negatywnych modeli siebie i przyszłości i nie aktualizuje ich, nawet kiedy dane wskazywałyby coś innego. Pętla się zamyka i trudno ją przerwać od wewnątrz.

I tu wracam do początku, do firmy i do czasu, który gdzieś zginął. Kiedy pierwsze miesiące są intensywne, mózg rejestruje wszystko, bo wszystko jest nowe. Ale z czasem wchodzisz w rytm. Masz procesy, schematy, rutyny. Każdy tydzień wygląda podobnie do poprzedniego, mózg przestaje generować nowe ślady pamięciowe, bo stwierdził, że to znane terytorium. Trzy lata mijają i trudno powiedzieć, co się właściwie wydarzyło.

Sam przez to przeszedłem. I to nie jest kwestia braku produktywności. To habituacja w czystej postaci: kiedy każdy dzień wygląda tak samo, mózg go nie rejestruje z pełną uwagą. Czas przyspiesza nie dlatego, że jesteśmy starsi. Przyspiesza dlatego, że mamy mniej nowych doświadczeń w stosunku do całości, a te, które mamy, mózg uznaje za zbyt znane, żeby warto je było zapamiętywać.


To co, da się z tym coś zrobić?

Nie będę pisał, żebyś „ćwiczył uważność" i „był tu i teraz", bo to brzmi jak plakat w gabinecie terapeutycznym. Powiem, co faktycznie ma sens w świetle tego, jak mózg działa.

Małe, celowe zmiany. Chodzi o dawanie mózgowi sygnałów, których nie potrafi z góry przewidzieć. Inna trasa. Inna kolejność porannych czynności. Kawa w nowym miejscu. To wymusza aktualizację modelu. Mózg musi zacząć znowu patrzeć, bo stare przewidywania nie pasują.

Zatrzymywanie się przy dyskomforcie. Kiedy coś nie idzie zgodnie z oczekiwaniami, kiedy pojawia się tarcie albo niezgodność, to jest właśnie błąd predykcji. Sygnał, że model zderza się z rzeczywistością. Zwykle staramy się to jak najszybciej wyjaśnić i wrócić do spokoju. Warto się przy tym chwilę zatrzymać i zapytać: czego mi to mówi o tym, czego się spodziewałem?

Celowe patrzenie na znane jak na nieznane. Brzmi banalnie, wiem. Ale spróbuj raz porozmawiać z kimś bliskim z nastawieniem, że go nie znasz. Że nie wiesz, co powie, co czuje, co się u niego zmieniło od ostatniego razu, kiedy naprawdę patrzyłeś. Albo wyjdź z domu i spróbuj zobaczyć swoją ulicę jakby pierwszy raz. Mózg będzie próbował wcisnąć gotowy model. To normalne. Chodzi o to, żeby go na chwilę zawiesić.

Habituacja wróci, bo musi. Jest częścią tego, jak funkcjonujemy. Ale świadomość jej istnienia pozwala przynajmniej od czasu do czasu wychodzić poza jej obręb.


Mózg nie jest kamerą. Jest maszyną przewidywań, która sięga po rzeczywistość głównie wtedy, gdy rzeczywistość ją zaskoczy.

Nie wiem, ile rzeczy przestałem widzieć, bo je znam. Pewnie dużo.

Przez to zacząłem o tym pisać.

Footnotes

  1. Zjawisko habituacji — od Mimosa pudica po foki przybrzeżne — opisuje Wikipedia — Habituation. ↩

  2. Teorię predictive coding sformalizował matematycznie Karl Friston — Free Energy Principle, UCL. ↩

  3. Szerzej o mózgu jako maszynie przewidującej przyszłość: Quanta Magazine — To Make Sense of the Present, Brains May Predict the Future. ↩

  4. Pojęcie „kontrolowanej halucynacji" rozwija Anil Seth w Being You (2021). ↩

  5. Spadek sygnału BOLD przy powtarzanym bodźcu: Frontiers in Psychology — Habituation and Dishabituation in Motor Behavior (2022). ↩

  6. Eksperyment z habituacją na sam widok jedzenia: Scientific Reports — Habituation and food consumption behavior (2023). ↩

  7. O zaburzeniach habituacji w autyzmie, ADHD i schizofrenii: MDPI Brain Sciences — Habituation in Neurodevelopmental Disorders (2023). ↩

  8. Hamowanie przewidywalnych bodźców już w korze wzrokowej: PMC — Predictive Coding and the Neural Response to Predictable Stimuli. ↩

Footer

Get in touch with me at [email protected]. You can find me on: rajanbor rajanbor rajanbor